Jeszcze rok temu słysząc same słowo rafting nie miałam zielonego pojęcia co ono oznacza a już na pewno nie przypuszczałam, że kiedyś będę miała z tym coś wspólnego. Dzisiaj stwierdziłabym, że ludzie którzy nie spróbują czegoś nowego, a przede wszystkim czegoś co wymaga wysiłku nie mają zielonego pojęcia co to prawdziwa frajda.
Rafting to jeden z największych przygodowych hitów w Europie w ostatnich latach. Ale jeszcze nie jedna osoba zastanawia się co mo, że być przyjemnego w siedzeniu na gumowych pontonach, machaniu wiosłami i spływanie po nieraz porywistych rzekach. A jednak coś w tym jest! Coraz więcej naszych rodaków próbuje uprawiać ten sport zwany ekstremalnym. Jednak w przypadku Polski jest to trochę zbyt mocne słowo w porównaniu z innymi krajami (Austria, Francja, Szwajcaria - większe i bardziej porywiste rzeki). W Polsce najczęściej organizowane są spływy po Dunajcu, Białce, Sanie i Nysie Kłodzkiej.
Niestety sezon uprawiania tego sportu w Polsce jest skrócony. Zaczyna się z początkiem maja i trwa do października. Oczywiście indywidualne spływy są możliwe przez cały rok - wystarczy trochę dobrych chęci...
Mój pierwszy kontakt z tym sportem (niestety wtedy tylko teoretyczny) nastąpił na zajęciach z Turystyki Kwalifikowanej. Wtedy to dr Pilawski przybliżył mi temat spływu pontonowego w sposób niezwykle interesujący, a jednocześnie wzbudził chęć spróbowania, a jednocześnie sprawdzenia się.
Wtedy pozostała tylko kwestia umówienia się na konkretny termin. Początkowo nastąpiły małe komplikacje, ale już na kolejnych zajęciach wszystko się wyjaśniło i nie pozostało nam nic prócz cierpliwego oczekiwania.





